Wasz AUTOR

Słów kilka o Andrzeju Urbańczyku

Czego się spodziewać od gentlemana, który wprawdzie urodził się w niedzielę, ale nie wie, w jakim kraju. "Pierwsze próby literackie", jak to pisują w biografiach i innych namolnych tekstach, zaliczyłem w wieku lat pięciu – przy pomocy, tak to zdefiniował Wojciech Młynarski – "domowej drukarenki". Perły tej prozy ukazywały się na murach i płotach szlachetnego miasta Tarnowa lat okupacji. Mowa oczywiście o okupacji niemieckiej.

Bardziej serio, pierwszy tekst zamieścił pinkerton "Świat Przygód", gdy miałem lat jedenaście. Oficjalny debiut – w rok po ukazaniu się bestselleru "Tratwą przez Bałtyk" – sześć wydań zagranicznych. Ważne to, dla literatury światowej i kieszeni dwudziestolatka wydarzenie, nastąpiło "na łamach" (banał dziennikarski) "Almanachu Literackiego" – prestiżowej publikacji P.W. ISKRY. Dzieło pt. "Bardzo dobry połów" miało za sąsiadów Edwarda Stachurę, Janusza Głowackiego i Marka Hłaskę.

Od owych szczenięcych lat, w chwilach wolnych od takich rozrywek jak wspinaczka, latanie, wygrywanie procesów sądowych, spadochron, niekiedy żeglowanie – napisałem 60 książek, publikując je w siedmiu krajach. Credo literackie: .

Ponieważ w tzw. "dorobku literackim" znajdują się takie opposits jak zbiór wierszy i podręcznik chemii, tom aforyzmów i instrukcje nawigacji oceanicznej, opowiadania grozy i zbiór zadań z fizyki, nasuwa się pytanie: "Panie Asimov" czego pan dotąd jeszcze nie napisał? Nie napisałem powieści. Również tekstów porno oraz panegiryków w jakiejkolwiek postaci.

PLANY AUTORSKIE – oczywiście dobić do setki, zanim osiągnę setkę – nawet jeśli od czasu do czasu trzeba się pokrzepić setką.

"MOC PRODUKCYJNA"about one arkusz autorski per day. Czyli około 25 stron maszynopisu.

JAKOŚĆ – piszę teksty w zasadzie gotowe do druku. Bardzo rzadko dokonuję poprawek, po prostu zajęty następnymi tytułami. Piszę zazwyczaj po polsku, aczkolwiek w tzw. okresie Silicon Valley przez kilka lat tworzyłem wyłącznie po angielsku.

UWIELBIANI – London, Sienkiewicz, Griniewski, Reymont, Asimov, Lem, Hłasko, Kaczmarski.

JUST OPPOSITE – Hemingway, Iwaszkiewicz, Steinbeck i kilku podobnych.

LAURY i LAURKI – nie fascynują mnie medale i metale, ale z szacunku dla ofiarodawców wypada wymienić: Zasłużony dla Polskiej Marynistyki, Slocum Society of Golden Circle, Zasłużony dla polskiego żeglarstwa, Medal św. Wojciecha, Zasłużony Pracownik Morza, Magnum Trophaeum, etc.

W DOWÓD, IŻ VANITAS VANITATUM – lista szanownych instytucji z którymi rozstałem się bez żalu: Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Explorers Club of America, Yacht Klub Polski (Honorowa Komandoria), National Geographic Society, etc., etc.

Sądzę, Szanowni Czytelnicy, że te powyższe przeboje to chyba niemało jak na nieuka, który trzy razy nie zdał matury. Oczywiście z języka polskiego.



Wasz A.U.–tor